Na dworcu, skąd odjeżdżają zbiorowe taksówki,
kobieta przyjeżdża na moto, odwija pagne, wyciąga z węzełka 500
franków. Płaci i odchodzi. Kłótnie z taksówkarzami są
codziennością. Targowanie się to tutejszy rytuał.
Bar w Bohicon? Lepka powierzchnia stołu, sztuczna trawa pod nogami, kelnerka żuje orzeszki, przyjmuje zamówienie. Cola to cola – nieważne, czy Word, czy Coca. Szklanek brak – może to i lepiej.
Wszystko tu działa inaczej. Wolniej, głośniej, ale z większym ciężarem znaczeń. Nic nie jest przypadkiem. Każdy przedmiot, gest, rytuał – ma znaczenie. Tak jak dzwoneczek Rolexa, z którym nie rozstaje się ani na chwilę.

No comments:
Post a Comment