Pierwszy wieczór ramadanu, czyli ile można zjeść po całym dniu niejedzenia

Pierwszy wieczór ramadanu. Na podwórku zbierają się wszystkie kobiety. Jemy wspólnie, jak należy. Najpierw buji z fonio – z jednej głębokiej miski, łyżkami. Potem druga buji, tym razem z ryżu. Ta na szczęście mniej słodka – uff, jeszcze żyję. Potem too z sosem, a na koniec… jeszcze ryż. Bo ryżu nigdy za wiele.

Wcześniej poczęstowali mnie bisapem. Obrzydliwie słodki. Taki, który zabiera apetyt i chęć do życia jednocześnie. Próbowałam być grzeczna, ale organizm powiedział „nie”.

Jedna z sąsiadek, gdy tylko wychodzi na podwórko, zakłada czarny woal na twarz. Zasłania się całkowicie przed nastoletnimi chłopcami. Chłopcy jeszcze chwilę wcześniej ganiali kury i grzebali patykiem w ziemi.

Przed jedzeniem wszyscy się obmywają. Zaczynamy jeść po 19, mniej więcej o 19.30. Około 20–21 wspólne modlitwy. Albo w meczecie, albo na ulicy – grupy ludzi zbierają się między domami, dywaniki, cisza, skupienie. Ramadan zmienia rytm całego miasta.

Rano sąsiadki zmywają naczynia i piorą na podwórku. To najlepszy moment na plotki. Woda leje się z wiader, ręce pracują, języki też. Informacje krążą szybciej niż Internet.

Drogi w Labé są niesamowicie wyboiste. Po jeździe motocyklem jestem potwornie wytrzepana. To nie piasek, jak w innych krajach Afryki – tu królują kamienie i żwir. Twardy, zdradliwy. W każdej chwili, z każdej strony, ktoś może nadjechać. Logika ruchu drogowego jest umowna.

Jadę z Mammadou do jego pacjentki. Czekam, aż zrobi jej zastrzyk. U pacjentki siedzi gość na macie, w sukience. Niby czyta Koran, ale tak naprawdę klepie go, przewracając szybko kartki, jakby sprawdzał, czy książka jeszcze działa.

Po wieczornych modlitwach u brata Ousmana rodzina siedzi na podwórku na matach. Panowie przygotowują ataję – herbatę parzoną długo i przelewaną z rozmachem. I pianą. Kobiety powoli sprzątają, zaraz pójdą spać. Dzień był długi, noc krótka.

Pierwszy wieczór ramadanu. Dużo jedzenia, dużo modlitwy, dużo ciszy między jednym a drugim. 





No comments:

Post a Comment