Najpierw w domach panny młodej i pana młodego zbierają się dwie rodziny. Potem panna młoda jedzie do pana młodego, czasem zahaczają o urząd stanu cywilnego. U pana młodego trwa dalsza część ceremonii, a stroje zmienia się kilka razy — im więcej, tym lepiej. Bywa też, że koledzy panny młodej robią jej „przeszkody” przy wyjściu z domu. Bo przecież nie może być zbyt łatwo.
Na zdjęciu, które widzę później: kobieta z kalabasą, parasolka zrobiona z pieniędzy, banknoty przypięte do sukni. To „dot” — prezent, wykup dla pana młodego. Młode panny mają bardzo ostry makijaż. Bardzo.
Marchewki, feminizm i Fulanie
Teść Ousmanne ma ogromną działkę. Uprawia marchewki, pomidory, bakłażany. Częstuje nas wszystkim, jakby jutra miało nie być (a Ramadan już za chwilę).
Rozmawiamy o regionie Fouta Djallon. Fulanie tradycyjnie zajmują się handlem — nie tylko tutaj, ale też w Senegalu. Ousmanne właśnie otwiera butik tekstylno-pasmanteryjny, towar zamawia hurtowo z Senegalu.Mąż Ousmanne mówi, że wśród Fulani nie ma analfabetów. Jeśli ktoś nie pisze po francusku, to pisze po arabsku — dzięki szkołom koranicznym. Bardzo je chwali, zwłaszcza poranne lekcje przed normalną szkołą. Pada też teoria, że Fulanie oryginalnie wywodzą się z Egiptu. Afryka lubi wielkie historie.
Ousmanne jest feministką i aktywistką. Walczy o to, by mężczyźni pomagali w domu. Bo to nie brak szacunku, jeśli mężczyzna coś poda kobiecie. Obrzezanie dziewczynek jest tu wciąż powszechnie praktykowane — Ousmanne chce zmieniać świadomość ludzi. Krok po kroku, choć na razie sąsiadki są oburzone, że mąż chodzi na spacer z dziećmi i spełnia jej prośby w domu.
Na podwórku rosną cudowne drzewa jackfruit. Potężne owoce wiszą jak dowód na to, że Afryka zawsze myśli w dużej skali.
Labé — piątek, fonio, wesela, marchewki i feminizm. I jeszcze trochę słońca, zanim zajdzie.


No comments:
Post a Comment