Miotła, modlitwa i małe wyjątki od reguły

Podział ról w Gwinei, jak w wielu innych krajach afrykańskich, jest prosty i klarowny. Kobieta zajmuje się domem: gotuje, zmywa, pierze, sprząta i w międzyczasie ogarnia dzieci — najlepiej wszystkie naraz, z uśmiechem i bez narzekania. Mężczyzna natomiast… modli się i pracuje. Przy czym to drugie, umówmy się, nie zawsze wychodzi zgodnie z planem.

Oczywiście, jak w każdej zasadzie, i tu zdarzają się wyjątki. Czasem są one wyciągane na pokaz, niczym odświętny strój zakładany tylko na ważne okazje. Innym razem wynikają z autentycznego przekonania, że miotła nie gryzie, a dziecko nie eksploduje w rękach ojca.

Rodzin takich jak Usmanne i jej mąż z Labé — gdzie mężczyzna w razie potrzeby potrafi zakasać rękawy i partycypować w domowych obowiązkach — jest jednak jak na lekarstwo. To raczej egzotyczny okaz niż lokalny standard. Widok mężczyzny pomagającego w domu wciąż budzi tu większe zdziwienie niż brak prądu.

Ale kto wie — może to właśnie od takich „rzadkich gatunków” zaczynają się małe rewolucje.A może wcale nie są potrzebne.

No comments:

Post a Comment