Oczywiście, jak w każdej zasadzie, i tu zdarzają się wyjątki. Czasem są one wyciągane na pokaz, niczym odświętny strój zakładany tylko na ważne okazje. Innym razem wynikają z autentycznego przekonania, że miotła nie gryzie, a dziecko nie eksploduje w rękach ojca.
Rodzin takich jak Usmanne i jej mąż z Labé — gdzie mężczyzna w razie potrzeby potrafi zakasać rękawy i partycypować w domowych obowiązkach — jest jednak jak na lekarstwo. To raczej egzotyczny okaz niż lokalny standard. Widok mężczyzny pomagającego w domu wciąż budzi tu większe zdziwienie niż brak prądu.
Ale kto wie — może to właśnie od takich „rzadkich gatunków” zaczynają się małe rewolucje.A może wcale nie są potrzebne.













No comments:
Post a Comment