Z wizytą u ojca Ousmana

Wieczorem przyjeżdża brat z Dalaby. Rodzinny zjazd ma swój powód – śmierć cioci. W najbliższych dniach pójdziemy złożyć kondolencje rodzinie. 

Środa. Na śniadanie robią mi omlet. Potem idziemy przywitać się z rodzicami Zainab. Jutro będzie batem – chrzciny niedawno narodzonej dziewczynki. Ktoś się rodzi, ktoś umiera. Normalny porządek rzeczy.

Z okazji planowanego batemu zaczynają mleć kukurydzę – będzie kuskus. My w tym czasie jedziemy do ojca Ousmana. Droga prowadzi ostro w górę, potem w dół. Na jednym odcinku schodzę z motoru. Część drogi to świeżo wykarczowany teren, Ousman nie ma jeszcze jej „w nogach”. A ostatni odcinek do domu to już ekstremalny zjazd.

Wyobraź sobie dom pośrodku wzgórza i dojazd terenowym motocyklem, lawirowanie po zboczu. Bez wywrotki się nie da. W porze deszczowej wywraca się częściej, dlatego Ousman jeździ w grubej kurtce – żeby zminimalizować skutki upadków i otarcia.

Ojciec ma fantastyczny dom z gliny – tradycyjny, z podwójnymi ścianami, o pięknych kształtach. Mieszka sam, od wielu lat w separacji z mamą Ousmana, ale jest otoczony rodziną. Siedzimy na matach na podwórku i rozmawiamy. Z sąsiednich domów przychodzą się przywitać. Dostaję pomarańcze – jest sezon, na wszystkich podwórkach rosną pomarańczowe drzewka.

Po południu dzieci wracają ze szkoły. Jest ich mnóstwo. Przed pożegnaniem idziemy nad rzekę, która o tej porze roku niemal zanika. Czuję, że dostałam okres. Wykorzystuję spacer, żeby się gdzieś zaszyć i użyć podpaski.

Jest ramadan, ale pytają, co mi przygotować do jedzenia w południe. Kochani. Dziękuję, mówię, że zjadłam bardzo obfite śniadanie.

Wracamy – problem z podjazdem motocykla.

W domu zaczęli już gotowanie. Fonio: ciemne ziarna, po płukaniu robią się jasne, po ugotowaniu białe, a po dłuższym gotowaniu znów lekko ciemniejsze. Ubijam w moździerzu, co tylko mogę.

A u rodziców Zainab trwa wielkie przygotowanie kuskusu na jutro. Dwieście kilogramów kukurydzy. Kobiety pracują od czternastej, kończą po północy. Ja jestem potwornie senna.

Ktoś się rodzi. Ktoś umiera. Czyjeś życie toczy się dalej.

No comments:

Post a Comment